frost.flog.pl
lepiej jest się witać jak żegnać...
"prawdziwa przyjaźń nigdy nie umiera..."
07.01.2010, 11:26:10
Aparat: MSM6250 - EXIF↓
Model: Omni-vision OV9655-SXGA
Naświetlanie: 1/15s
- ale się po prostu kończy zarem z alkoholem i innymi urzywkami, tak zaczniemy. Wracamy do akcji, wracamy! Pewnie większość z was ma już wyjebane na bloga. Albo o nim zapomniała albo chciała o nim zapomnieć. Ale jeśli mi konta nie usuną ani nie zbanują ( w sumie za co? pisze to co myśle. Nie uwierze że wy nie przeklinacie. Jeżeli jakiś rodzic jest urażony to ja przepraszam, ale zajmie sie pan/i czymś co dotyczy państwa np idźcie sobie do kościoła albo kaczki karmić.Dowidzenia! No i ja tego kurwa czytać nikomu nie karze. O! Jeżeli jakaś treść Cie uraziła to nie czytaj, idz w warcaby pograć.) to blog przestanie być prowadzony dopiero gdy w moim życiu będą gościć same pozytywne, częściowo monotonne i dobre rzeczy. Bo nic tak nie cieszy jak czyjeś porażki. =D. Jeżeli komuś zrobiło się smutno bo nic nie było pisane no w ho ho chuj czasu to drogi czytelniku przepraszam ale ja też mam kurwa życie prywatne... albo mi się nie chciało, tnz chciało mi się ale weny nie miałem... nie wiedziałem co mam pisać. Dzisiejsza noc natomiast w jakis magiczny sposób wpłynęła na mnie i mi się zachciało. Prosze jakie kozackie zdjęcie wymonciłem. To jest proszę moi czytelnicy najważniejsi osobnicy jeżeli chodzi o przyjaciół. Nie, nie pisze o piwie tylko o Damianie i Grzybku. Zdjęcie było zrobione juz dawno temu i tak czysto przypadkiem je odzyskałem. Pierwszy plan - oczywiście krata piwa żuber (przyjaciel polskiej młodzieży) podpowiada mi że była to zima roku 2007. Pada pytanie skąd krata? (Pytanie na poziomie czemu biały kolor odbija światło a czarny nie?) no i jak sobie teraz każdy przeczytał nawias to wie, że skrzynkę przepierdolił Krzysiek w zakładzie. Kto dłużej pić nie będzie... Krzysiek pragnę róznierz Ci przypomnieć że ja mam u Ciebie taka sama krate ( termin był na 01.01.2010 roku pańskiego), dodam jeszcze że przekurwiłeś tego samego dnia w którym się ze mną założyłeś. Mam świadków, nie wywiniesz sie tak jak rano od rozmowy. A jeśli mnie pamięc nie myli to Damian po okolo 2 miesiącach, no moze troche ponad ale, ale poczuł smak zwycięstwa, grzybek poczuł jak to jest podpalić sobie włosy(niechcący oczywiście), a ja poczułem sie miło bo w końcu nie musiałem płacić za picie. Mój optymalny czas czekania mieści sie w nadchodzącym weekendzie. Tylko ja już wiem że jak Krzysiek, tak Ty! Zrobisz mi z przyjemnościa przykrość i będziesz zwlekał chuj wie ile. W każdym razie olejmy to... ważne jest to co się stało ostatnimi dniami, przynajmniej dla mnie ważne bo Sąsiad nie pamięta a ja tak ;) A że wstąpiła we mnie wena, to się rozklikałem. Pokazać wam chce moją rozmowe z Damianem ( za czasów gim. alias "Waluś") no bardziej to monolog ale liczy się że jest. Wplątana jeszcze została rozmowa z Krzysiem (chuj wie jak mu wołali na boisku... chyba normalnie Grzybek.), znaczy sie próba rozmowy z Krzysiem (denerwuje Cie Krzyś ?) . Jeszcze szybkie wprowadzenie do tekstu: jest balet, z sąsiadem jesteśmy grzeczni, drineczki się leja... obraz z każdym łykiem traci ostrość. Ale siedzimy twardo ( w domu! a nie na żadnej imprezie! Tylko w domu kurwa!!) tylko ja, on i właściciel mieszkania, ktory opuścił swoja już śpiącą rodzine i dołączył do sąsiadów. Tak to bywa że jak facet ma problem to próbuje go zlikwidować : pije z kolegami i zastanawia się co zrobić. A kac jest proporcjonalny do problemu i odwrotnie proporcjonalny do poziomu szczęścia. Tamtego wieczoru byłem bardzo nieszczęśliwy, a myśl o problemie mnie przygniatała tak jak no nie wiem... o! czułem sie miażdżony problemem, tak jak śmieciarka gniecie śmieci. Czyli byłem bardzo ukulany, sąsiad wyglądał spoko ale mówi że nie pamięta więc to jemu przypada tytuł "bąka na łące" . ( czemu bąka? a widziałeś kiedyś żeby bąk leciał prosto... zawsze giba skurwielem na boki. to jest motyw - nigdy nie byl na morzu ale buja sie mu tak całe życie) No i tak mija czas... drina goni kolejny drin... zaplątany język goni następne przekręcone słowa... Gdy ja dalej nie wiem co mam kurwa zrobić ( bo niemoc to mnie strasznie dokurwia, tak samo jak obrażanie w stylu " nie rozmawiam z Tobą, zostaw mnie, nie patrz się na mnie, uspokuj się" ... chwila milczenia "nie odzywaj sie do mnie", eee booooa. Jeszcze dodam tutaj że czasami nieważne co wybierzemy to i tak będzie chujowo.) wybija taka godzina, że co by się nie działo to już trzeba iść do domu... i gdy wracałem z sąsiadem :
ja
06:24:58
a to w ogóle bylo tak ze idziemy, dochodzimy to zakrętu na szpital. jesteśmy po stronie lewej patrząc z góry. Szturchasz mnie ręką i mówisz chodź do grzybka! no to idziemy, a jeszcze Ci jęczałem że nie, że zimno: przejebane. - chodź że no... porobimy sobie jaja! I cie zwiało w prawo no to idę. nic się kurwa nie odzywam bo wiem że z pijanym sąsiadem nie mam szans. Zwykle to Ci sie kurwa nic nie chce! a jak się napierdolisz to uwielbiasz komuś spierdolić dzień. Dalej: Stoimy pod domofonem grubego, niepewnym palcem wymierzasz w nr 8 ;) i widzę w Twoich oczach łezkę szczęścia wymieszaną z alkoholem (w tle radosna melodia domofonu. Ale naprawdę to jest milsze od powitania w windows. Każdy się kurwa skarży. O! no, np: Michał - kurwa, a wiesz co mnie wkurwia najbardziej? Jebane powitanie. wracam z imprezy jestem upierdolony, impreza kozacka, panienki śliczne (wkurwiające jak ktoś tak zmienia temat, nie?), chłopie co się działo... Tak jak czasami słucham michała to mi się wydaje że, no ja pierdole gorzej jak baba. Powaga, my też tak napierdalamy sąsiad? Ja pierdole... =/. No i Michał alias Bigos kontynuuje nawijkę i dochodzi do części właściwej - ...Odpalam lapa i co się okazuje, kurwa?! Mam maksymalnie ustawiony głos, no, no i kurwa się matka budzi(Pozdrowienia dla pani Mamy Michała) ), (wracając.) No nie powiem, bo ja w sumie też cieszyłem miche, wiedząc że od samego rana ktoś będzie miał przejebane. W każdym razie Sąsiedzie drogi wiedziałeś dobrze co sie kryło za nr 8, a było to (dumne) : Grzyb. (tylko czemu ktoś mu na klatke nasikał, nie wiem... oO ) Mija krótka chwila i słyszymy głos mamy Krzyśka - słucham. I chciałeś mnie wpierdolić, żebym do niej mówił. Na moje szczęście ty sie okazałeś bardziej pijany i rzuciłeś hasło : Dobry wieczór, jest Krzysiek? . Pierdolić, że jest koło 3 w nocy. Chuj. Jak my nie śpimy to pewnie nikt jeszcze nie poszedł spać =D Pani Urszula odpowiedziała tak że nie zrozumiałem, to nie starałem się tego wyjaśniać. Patrze się na Ciebie sąsiad, widzę że Ciebie też to zupełnie koło chuja lata. Na domofonie zapada cisza, czekamy... czekamy... Nie wytrzymałeś napięcia, po prostu chciałeś dopiąć swego. Ale to jest właśnie tak z alkoholem - po nim ty jesteś najważniejszy. Mówisz - kurwa zapukamy do drzwi, dzwonimy do Dawida. teraz na pewno jest w domu. i no ja wykręcam Ci nr. 4 ( bo chyba taki ma nr... chyba. Ty pamiętasz ziomal jaki masz numerek na liczniku? to się nie przypierdalaj o takie kupy.) Długo na odpowiedź czekać nie musieliśmy, tylko że Dawid to to nie był. Tylko jego Tata (pozdrawiamy Tate Dawida i przepraszamy za zarwaną nocke!). Tata zaczyna z pełną kulturką - Halo?! ( Tutaj Ci sąsiad muszę zajebać następny wątek: czemu kiedy pijesz pewność siebie rośnie wprost proporcjonalnie do zdolności wymyślania tekstu, no kurwa tak jak tam, czytaj co robiłeś jak twoja świadomość odpoczywała, razem z perspektywą: a gdyby mi tak jakiś skurwiel zrobił?) - Dawid jest? bo ten... koksik miał mi załatwić. Tutaj Taty Dawida kultura idzie w chuj. Słyszymy szorstkie - Wypierdalaj! Ale gdzie tam, chuja, sąsiad nie odpuści =) udajesz że przekleństwo nie było na wystarczającym poziomie aby zostawić jakąś plamę na honorze studenta. Puszczasz gadkę - Ale... ale... Kolejny checkpoint baletu : Tacie Dawida widocznie poszła jakaś żyłka bo zaczął do nas klnąć... Znaczy do Ciebie bo ja sie tam nic nie odzywałem, ale jak to za chuja nie wiem. Bo sam musiałem pilnować równowagi, poza tym miałem uczucie, że to raczej warto pamiętać więc skupiłem resztę uwagi na Tobie. Naprawdę było mi ciężko, bo też byłem ukulany. No, ale akcja się rozwija. Ciągniesz dalej swoja wypowiedź bez chwili ustanku ( miałeś wyjebane na kolesia, ja to rozumiem. nie było koksiku =). ) - ...ale ten koksik miał mi załatwić. Skończyłeś. Chyba zrozumiałeś słowa jego taty i poziom jego zirytowania. Odwróciłeś się dupą i idziesz. Mi się osobiście wydaje bo trochę Cie znam kolego, że Ty może i chcesz zrobić na "złość" ( "na złość, kurwa, na złość to dzieci w piaskownicy sobie robią. A to jest skurwysyństwo!" - taki komentarz padł od jednej z naszych ofiar, ktora prosi o pełną anonimowość :D) i czasami wiesz kiedy jest granica a każdy następny krok może się skończyć zabójstwem. Wtedy wiedziałeś, chodź chyba dla niektórych już było za późno, i zmieniłeś kurs. Koleś ja się dziwie, że Ty jeszcze więcej chciałeś... Ale że już jako pierwszy dupę wypiąłeś to prowadziłeś. Jak odchodziłeś od klatki Grzybka to po twoim pewnym kroku wiedziałem, że wiesz dobrze gdzie idziesz. Ja myślałem że to kierunek m4. Kierunek był zupełnie odwrotny jak ja przyjąłem. Się okazuje: Damian szuka następnego znajomego nazwiska na domofonie w bloku obok. Nie wiem, kurwa, nie wiem komu Ty jeszcze chciałeś umilić ostatni weekend po świętach a pierwszy w 2010 ( Wszystkiego najlepszego! ! !) Ale jeśli ta poszukiwana osoba jest wierząca to u mnie jest +1 do wiary. Bo go kurwa nie znalazłeś. Pod pierwszą klatka zrezygnowałeś dosyć szybko. Machnąłeś ręką, dodałeś - a pierdole. Do mojego przytłumionego umysłu, przez obłoki dymu i potok alkoholu dotarła informacja że można iść w stronę domu. Akcja skończona. No i tak wolnym krokiem, obijając się o siebie ramionami wznowiliśmy powrót na oś. Tatary. No a po drodze mówiliśmy o czymś, ale raczej to były jakieś pierdoły bo nie zapisałem. Przysłowiowy "chuj go wie..." , " whatever" , "blyble bla" czy też "a ron noł" . A potem to już za majtki Matki Teresy Ci powiedzieć nie mogę co robiłeś bo poszedłem w swoją, ciemną niczym dupa uliczkę. No i miała być kawa to Cie dopadł kacor. Se tak teraz rozkminiam, że to taka karma kurewska i Ci siadło na zdrowie. Ciekawe czy Dawidowi siadło na stan zdrowotny... czy na psychike... No za coś musiałeś chyba cierpieć. ( teraz pojawiła mi się taka lampka nad głową z pytaniem - Czy Tobie będzie chciało się to czytać. (Jeżeli czytasz to informuje Cie od razu, że ta notatka leci na bloga (zaczynam działać Sąsiad! Mam wene! ( dodając jeszcze fakt że jestem zakochany to kuuuurwa. Chce mi się coś zrobić.))) A! właśnie, rozmawiałeś z Grzybkiem od tego czasu? bo ja z nim niedawno. Coś mi się zdaje że kolejną noc szlak trafił, no popatrz tylko kurwa jak mnie, przyjaciela dobrego olał. zostawił gdy potrzebuje pomocy :
ja
06:33:22
co tam
06:33:23
?!
Grzybek
06:33:28
ok
ja
06:33:52
co tam działasz? do szkoły wstałeś
06:33:54
??
Grzybek
06:34:03
tak
ja
06:34:52
kurwa, aleś rozgadany. Ty tak zawsze rano? kobiety nie będą chciały się budzić "u twojego boku".
06:35:05
czy po prostu coś Cie ostatnio przykrego spotkało
06:35:06
?
06:35:13
tylko nie uciekaj mi!
Grzybek
06:35:20
pierdol sie nie mam ochoty gadac
Ja
06:35:20
mam proźbe, pomożesz mi
06:35:21
?
06:35:31
o kurwa to musiało być przejebane.
06:36:14
To pomóc mi możesz chyba nie? no daj się Ziomal poczuć potrzebny.
06:36:35
bo Ty masz zajebiste podejście do takich spraw
06:36:43
piwo Ci postawie!
06:41:38
nie pomożesz mi?
06:41:53
pozniej
06:42:11
jak se ze szkoły wrócisz, zjesz...
06:44:55
ale jestes przyjaciel, co ja Ci zrobiłem
06:44:57
?
07:47:58
... minęły dwie minuty Grzybek znikł, przepadł jak chleb rzucony kaczkom. Czarny Dunajec go wezwał i pochłoną do 15 jak uchodźców Pakistan. A ja jak zwykle chcąc coś od niego zostałem z wielkim gównem.
07:48:12
O kurwa, Czekaj!! ale jaja
07:49:15
Mama się do mnie odezwała miłym tonem. Lecę obczaić, zaraz Ci jeszcze popisze trochę.
07:58:03
=) i taki poranek to jest kozak. Mama ucieszona =)
09:23:24
... ja sobie popijam kawkę, jestem na chwile obecną wypoczęty. Nawet mnie pierdoli to że mnie Krzysiu zostawił, ale ja wiem... on jest zajęty... on robi z kablami... Chuja tam a nie kable! A pomyśl sobie sąsiad, że to głównie domofon jest sprawca jego "pierdol sie nie mam ochoty gadac". Ale musi kląć na ten sprzęt. Pewnie nie raz, nie dwa po nocnych odwiedzinach mamy i dostaniu opierdolu, jakich to ma kolegów, że po nocach najebani przychodzą po Krzysia, zawiesza się ziomal patrząc za okno. Na nogach ma miseczkę ( ładne słowo miseczka. Podoba mi się;) ) z pistacjami i kombinuje "jak to zrobić żeby już kurwa nigdy domofon nie zadzwonił. Żeby odpierdolili się tak ode mnie i dali mi spać. Kurwa! Pokurwiło was? się pytam czy was pokurwiło?!" potem pistacje się kończą... A bez siana to nawet koń nie pociągnie długo. Idzie spać... Ma nadzieje, że razem z zakąską problemy znikną a tu dupa. DUPA!! rano opierdol się powtarza, śniadanie o ile się pojawiło to i tak smakuje jakoś chujowo. Grzybkowi humor pada, tak jak wpada pusta butelka po piwie do rzeki. Nikt jej nie może powstrzymać. No a dalej to Krzysztof ( ;] ) traci kontrole a poziom złości rośnie. On się na nas wkurwia i dalej robi co robi. Błędne koło. Haha. A pomyślałeś, że jakbyśmy byli dla niego milsi to by tak nie robił? ( Co Krzysiek?! Bo i tak pewnie czytasz bloga... No nie obrażaj się ale nie chcesz ze mną pisać na gg to pisze tutaj. I chciałbym żebyś wiedział drogi kolego że strasznie się wkurwiam jak tak znikasz... Ani cześć, ani chuja, ani nie mam ziomal czasu, idę do szkoły, jak wrócę to zadzwonię i Ci pomogę. Nie ma czegoś takiego. Za to mam zazwyczaj pusty sygnał albo powiadomienie że straciłem kolejnego w chuj, bezpowrotnie, bezowocnie grosza na twojej poczcie. Tak, zgadłeś: twoje czerwone słoneczko marki gg też mnie wkurwia. No. Właśnie, jak to widzisz. Zostaw komentarz. No chyba nie zostawisz tego tak bez... bez... kurwa zgubiłem słowo... bez riposty!!) Sąsiad wracam do tematu. Jest ta myśl i nie minęła sekunda jak usłyszałem głos rozsądku - Pojebało Cie ?! przecież tylko gorzej będzie. Nie wiem czemu ale no tak jakoś. Tylko te słowa przyszły do głowy. ( Ale mówię Ci Krzysiek, że ja nie chce źle. Ja mam dobre chęci... Jestem innym człowiekiem, staram się czynić dobro =) powaga.) Sorry sąsiad, że tak pierdole do Grzybusia na Twoim gg ale chce opisać tą zagmatwaną część mojego życia. A przy tym chujowym internecie ( Panie Internecie! Jesteś Pan chuj! I wyjebca! A twój serdeczny kolega Transfer ma przejebane! I też jest dla mnie chuj!) zanim wejdę na internet to stracę wenę. pogubię wątki... dupa już zgubiłem. =/ . No nic, podsumowanie: balet opisałem, Grzybek oficjalnie wie, że (chciałbym tu napisać że: problemy nie znikają razem z pistacjami Krzysiu. Ale tego nie napisze ;) ) ...(to będzie coś miłego =) ) ... że mimo tego jak jest to Cie kochamy! tak Damian? I bez Ciebie ten świat byłby taki jakiś pusty... taki bardziej no pusty, pusty pasuje zajebiście i się wcale nie nabijam z Twojej wagi tylko chodzi mi o to że razem z Twoim widokiem na naszych twarzach rysuje się uśmiech. ;) Mam racje Sąsiad?! no pewnie, że mam... idę gotować parówy. Może podjem to mnie jeszcze oświeci. Uwidzimy. ------> strzałencja ;)
Pragnę jeszcze dodać że zbieżność nazwisk i dat jest przypadkowa.
Komentarze
+ dodaj
Dodaj komentarz
Poleć to zdjęcie znajomym

Podaj swój adres e-mail
Podaj adresy e-mail znajomych
Napisz wiadomość
Przepisz kod z obrazka:



Gość: Walczi
28 miesięcy temu
Ja nie byłem pijany sąsiad ! tylko wstawiony xD xD
Gość: Ja nie byłem pijany sąsiad ! tylko wstawiony xD xD